czwartek, 12 maja 2016
494. Pod maską
tylko z biegiem czasu jakby inne,
jakby dojrzewające,
wciąż nieobecne,
czekające na właściwy moment,
dowód na moją cierpliwość.
Próba czasu doprowadza do zwątpień
znikomych wyłącznie,
niepozbawionych ciągłych dociekań.
Pod maską skryta wciąż ta sama twarz,
lecz niepoznana jeszcze,
po drugiej stronie szlaku
coraz bliżej zetknięcia.
Pod maską skryta,
pobudza wyobraźnię,
nie daje się odczuć namacalnie.
Jakby za wcześnie za fizyczność
dla zachowania wiary.
Iluzja nabiera kształtu,
cząstki powietrza
z wyobrażeń w żywy obraz,
uosobienie myśli,
uzupełnienie pejzażu.
Przyroda nabiera kolorów,
nadchodzi wiosna, mówią,
nadchodzi.
wtorek, 10 maja 2016
493. Muszę mieć
Muszę mieć,
choćby nie wiem jak banalnie
zagrany koncert życzeń.
Tylko
lub aż
jedną duszę
dla dopełnienia planu.
Schowane pod poduszką
jak nocne łzy
parujące w pomieszczeniu
wprowadzające wilgoć,
nieprzyjemną nieswobodę.
Niekontrolowany tok rozważań
w konwencji dawno oklepanej,
lecz jakże nie pragnąć
choćby tylko prywatnie
zatracenia
najzwyczajniej w świecie
uległość dla więzi
dla uzupełnienia
wiecznie połowicznej całości.
Muszę mieć,
uzbrojenie w cierpliwość.
Muszę chcieć, pragnąć,
lecz nie szukać zbytnio,
nie ponaglać przedwcześnie,
by nie odebrać wzniosłości,
rangi ponad inne cuda.
A to tkwi
na liście niezbędnych
sposobów na realizację
siebie
lecz nie w sobie
poza ciałem cząstka
w innym ciele.
Muszę mieć
na wieczność posiąść
i dać się omamić
osaczeni nawzajem
spełnieniem.
492. Poszukiwacze
W nieprzestrzeni
unoszą się jednostki
bez zahaczenia o stabilność.
"Piękni, młodzi, niepokonani"
hasła wołające we mnie
niegdyś
już wygasłe,
bo doczekały się odpowiedzi.
Kilkanaście równa się kilkaset
albo i wieczność,
z której uwolnić się niełatwo.
Tymczasem w roli obserwatora,
starzec o mądrości bez doświadczenia,
a jakby odkrył sens istnienia,
naucza tchnących świeżością
poszukiwaczy sposobów
na urzeczywistnienie.
W młodym ciele,
kto przerasta mnie wiekiem?
Odnaleziona jakby
zatwardziała w pewności
bez ulotności
drogowskaz dla poszukujących.
Czy nie zbyt banalnie
jak na wieczego wieszcza?
poniedziałek, 9 maja 2016
491. Przyciąganie
nie inaczej, niż w chwilach trudniejszych.
Jeden szept,
pozorne półsłówko
zmienia nastawienie.
Nie obawiam się braku słońca,
płaczu nieba,
zmiany oczekiwanego.
Coś sprawia, że przyciąga nas do siebie
wspólnota myśli,
jeden pogląd,
wszelkie niepewności
rozwiewane w ten sam sposób.
Ja - strażnik tajemnic,
niewykraczających poza nasze.
Każdą z nich trzymam oddzielnie
w szufladzie pełnej dziwactw
najcenniejszych.
Jeden szept,
pozorne półsłówko
zmienia nastawienie
490. Terapia zagraniczna
tam za horyzontem tli się światło,
zapraszają nas otwarte ramiona
dobrotliwej perspektywy.
Ziemia ojców płacze nad pokoleniem głupców,
nad nie pierwszym niedociągnięciem,
organizm zatruty od czasów przodków,
czyjeś potknięcie, przewracamy się od tysiącleci,
by niedługo upaść
z hukiem otrzeć się o bruk,
potłuczone ciało
znikomy odgłos bicia serca
ostatni dowód na istnienie.
Czy za murem istnieje rzeczywistość,
taka bez przekrętów codzienność
od człowieka dla człowieka
wznoszona budowla postępu?
Być, kim się jest,
może zdradą nie będzie
jeden pośród wielu innych
wyróżniający się odrobinę
ciągle wierny,
lecz schorowany nieco.
Terapia zagraniczna
odświeżenie umysłu
dla zatęsknienia
dla próby
kochania na odległość.