wtorek, 8 grudnia 2015

414. Przypominajka

Samotność burzy poczucie obecności.
Słowa sprawiają, że nie odchodzę w zacisze nieistnienia.
Śmiech budzi z letargu,
jakby wiedziała, kiedy przywrócić mnie do zdrowia.

Wystarcza, by nasycić codzienność niebanalnością,
wprowadzić mnie w zakątki swego życia.
Strażnik umysłu, ustawia mnie do pionu,
bym nie odpłynęła zbyt daleko.

Dusza, która nie pozwala mi zasnąć,
zapomnieć, że niezwykłe dokonuje się na naszych oczach.
Żeby brnąć, bez powagi podążać,
nigdy nie dorastać - przypominasz.

Pewne odbicie samej siebie.
Odwraca mój wzrok w stronę porzuconych pragnień.

413. Nieuchwytne

Zamykam w klatce z dużym dopływem powietrza,
by nie zadusić, lecz trzymać przy sobie,
starannie, by nie uszkodzić.
Próbuję uzupełnić układankę.

Przez przypadek znajduję części.
Nie umiem oddać, gdy przychodzi czas rozliczenia.
Potrzeba przywiązania prowadzi do obłędu.
Naturalne, czy szalone?

Niechęć do wejścia w schemat początku i końca.
Pragnienie wieczności
bez obaw o zmienność, przepływ nasyconej fali.
Wywołuję burzę, by schronić w zamknięciu.
Nie dopuszczam słońca, by nie zaburzyć układanki.

Nieuchwytne każe mi pogodzić się z biegiem.
Czekam, by ktoś zwolnił.

412. Nowa twarz

Nowa twarz.
Nieznajoma, niegotowa jeszcze na wyzwanie,
jakim jest życie pełnią życia.

Podjął się kroku,
wierząc, że nie jest niewolnikiem czasu.
Ambicja otwiera bramy wolności.
Niezliczona ilość szans, by naprawić pomyłkę.

Mieszanka uczuć
każe mi cieszyć się z powodzenia,
lecz na odległość, by nie zrobić o krok za dużo.

Odwaga nie może zasłużyć na zniesławienie.

411. Dotyk przyjaźni

Gdzieś we mnie - niezwyczajne,
niepowszechne - nie próbuj go opisywać,
bo nieliczni tylko pojmą właściwie.

Nie będę tłumaczyć,
by nie zgasić czaru, który sprawia, że przebaczam.
Skrywana pod osłoną codziennych relacji
iskra, porusza nieznaną jak dotąd sferę
dopuszczalnego odczuwania.

Kto ograniczył słowa do jednego znaczenia?
Będę nazywać nas w ten sposób,
choć nie jestem w stanie trafnie przekazać,
byś spróbować mogła odwzajemnić.

Dotyk przyjaźni.
Sekunda, przedłużana do granic możliwości.
Czy działam podobnie?
Kim jestem w tej małej rzeczywistości,
której tak dociekam?

Promienność.
Gdybyś chciała skryć ją pod poduszkę,
wiedz, że na co dzień wywleka mnie z pościeli,
sprawiając, że jestem na nią gotowa.
Gotowa na tok drobnych przyjemności,
powszechnych wyjątkowości.

Dotyk przyjaźni.
Prąd przepływa do najczulszych zakątków świadomości.

niedziela, 6 grudnia 2015

410. W prologu

Obejrzyj się.
Widzisz, jak słońce wykonuje kolejny ruch.
To nie my stoimy w miejscu,
nie odzyskamy żadnej sekundy.

Mamy ich na tyle, by ułożyć z nich historię
o poległym - w każdej sięgał po zwycięstwo.
Milczenie reguluje oddech,
słuch poprawia koncentracja.
Rozum otwarty na wiedzę,
powieść czeka na ujęcie ją w słowa.

Utknęliśmy w prologu, chcąc być początkiem bez zakończenia.
Przykuci między czasem, próbujemy przejąć kontrolę,
uchwycić ulotne, pozbyć się ciężaru tęsknoty
za idealnym - okazał się ślepym zaułkiem.

Wyjść poza początek,
podjąć się sprzeczności,
wydostać z paszczy rozsądku.
Poszukać straconej tożsamości
w szufladzie, na innej płaszczyźnie.
Wykroczyć poza świadomość,
wziąć pierwszy oddech.

Opuszczam gniazdo.
Piszę rozdział pierwszy.